19 Kwietnia 2016

Dziedzictwo Placu Stefana Czarnieckiego w Tykocinie

Prezentowana wystawa została przygotowana w ramach stypendium twórczego przyznanego mieszkance tego domu, Marii Markiewicz, w dziedzinie opieki nad zabytkami na rok 2014.

 

Celem ekspozycji  prezentowanej w zabytkowym domu przy Placu Czarnieckiego 10,  zbudowanym w roku 1885 przez Maksymiliana Kizlinga, wnuka przybyłego z Saksonii w końcu XVIII w. mularza Gottlieba Kieslinga, jest ukazanie  przemian tego miejsca w epokach późniejszych, które są nie mniej ważne niż unikalność XVIII-wiecznego rynku. Jan Klemens Branicki zbudował reprezentacyjne, nowoczesne na owe czasy centrum Tykocina z myślą o przyszłym funkcjonowaniu miasta. Budowle murowane przetrwały przez czasy zaborów i  przez obie wojny światowe. Dom, w którym się znajdujemy powstał na fundamentach jednej z dwu oficyn skarbowych (austerii) należących do Branickich, w których mieszkali przyjeżdżając do Tykocina ze swej białostockiej rezydencji i przetrwał do dziś w niezmienionym stanie.

 

Pobierz przewodnik po placu

 

Przewodnik_po_placu.jpg 

 

 

 

Współcześni turyści identyfikują główny rynek tykociński z pomnikiem Stefana Czarnieckiego. Już w XIX w. pomnik ten stał się symbolem „grodu nad Narwią”. Dziś jest nazywany Placem Czarnieckiego, lecz jeszcze do lat 20-tych XX w. rynek przed kościołem św. Trójcy nazywano Nowym Rynkiem, zgodnie z XVIII wieczną tradycją.

 

Nowy Rynek został utworzony w XVIII wieku na polecenie ówczesnego właściciela Tykocina, hetmana Wielkiego Koronnego, Jana Klemensa Branickiego właściciela dóbr tykocińśkich  podczas wielkiej przebudowy miasta, obejmującej swym zasięgiem także Miasto Żydowskie za rzeczką Motławą. W dzielnicy żydowskiej powstało wówczas centrum handlowe z murowanymi kramnicami oraz nowo wytyczonym Rynkiem Żydowskim i z handlową ulicą Rynkowa (potem Złotą) wówczas przebrukowaną, którą idąc wchodziło się w przestrzeń  Nowego Rynku z górującą sylwetką nowo powstałego kościoła Św. Trójcy. Jednakowe, ustawione wzdłuż długich pierzei domostwa, osiowa kompozycja placu z pomnikiem bohatera narodowego, Stefana Czarnieckiego to przeniesienie na rodzimy polski grunt bliskich Branickiemu, miłośnikowi kultury francuskiej, nowych idei architektonicznych, mających także  niemały wpływ na kształt wznoszonej także w owym czasie rezydencji  Branickich w Białymstoku. Pomnik Stefana Czarnieckiego, pradziadka Jana Klemensa był jednym z elementów nowej miejskiej przestrzeni, zaakcentowaniem jego osi kompozycyjnej.

 

Wbrew potocznemu mniemaniu Czarniecki nie był nigdy obecny w Tykocinie. Miasto, mimo że  zniszczone po szwedzkim  „potopie” nadal było chlubą i ozdobą wielkiej  Rzeczpospolitej, skoro Sejm przekazał w 1661 roku Stefanowi Czarnieckiemu starostwo tykocińskie ( dotąd stanowiące dobra królewskie) jako nagrodę za ocalenie Ojczyzny. Na dokumencie nadania widnieje podpis króla Jana Kazimierza. Dziad Jana Klemensa Branickiego, Jan Klemens Branicki i jego imiennik był mężem Aleksandry Katarzyny Czarnieckiej, której ojciec przekazał Tykocin wraz okolicznymi dobrami. W ten sposób postać wielkiego wodza została związana z rodem Branickich. Na trzy pokolenia zaledwie, bowiem hetman Jan Klemens Branicki, któremu Tykocin zawdzięcza posąg bohatera Potopu zmarł bezpotomnie w roku 1771. Pomnik Stefana Czarnieckiego wykonany został  z kamienia szydłowieckiego przez znakomitego rzeźbiarza francuskiego pracującego na dworze saskim i warszawskim, Pierre Coudreya i ustawiony na rynku tykocińskim w 1763 roku dla podkreślenia koneksji rodu Branickich.

 

To tyle jeśli chodzi o pochodzenie współczesnej nazwy rynku, nazwanego często placem, bowiem właściwej  funkcji rynku, handlowej, nigdy nie pełnił, zgodnie z funkcjami nadanymi mu przez twórców palcu.

 

XVIII-wieczne dziedzictwo Placu Czarnieckiego zostało w XX w. uznane za szczególną wartość historyczną w skali kraju, a układ przestrzenny rynku w roku 1956 wpisany został do rejestru zabytków województwa podlaskiego wraz z dziesięcioma obiektami: alumnatem – dawnym przytułkiem dla weteranów wojennych, kościołem Trójcy św., Szpitalem czyli Domem 6 Bab i 7 Dziadów, pomnikiem Stefana Czarnieckiego, czterema domami przy pierzei i całym układem miejskim Tykocina.

 

Na placu naprzeciwko kościoła koncentrowało się życie społeczne i kulturalne, mieścił się Magistrat miasta i Ochotnicza Straż Ogniowa, a wokół kościoła św. Trójcy rozwijało swą społeczno-kulturalną działalność Stowarzyszenie Katolickie. W wybudowanym na początku XX w. Domu Parafialnym występował teatr amatorski. Skład społeczny tych instytucji był dwunarodowy.

 

Branicki zaprojektował centrum Tykocina jako wielką scenę ( nie bez powodu usuwając stąd ratusz i  przekupki ze straganami), którą życie napełniało coraz to nowymi spektaklami.

 

Ciekawe, że wszelkie innowacje wprowadzane do XVIII-wiecznego projektu prędzej czy później kończyły się niepowodzeniem. Dziś nie każdy wie, że przy południowej pierzei wznosiła się do 1945 roku murowana, imponująca kamienica żydowskiej rodziny kupców drzewnych Malarewiczów, a przez dziesięciolecia rynek pełnił funkcję zielonego otoczonego drzewami skweru. Pozostałością po dawnym parku „parku” są dziś zieleńce na rynku. Miejsce po kamienicy pozostaje do dziś niezabudowane.

 

Szczególnie ulubionym miejscem, gdzie robiono zdjęcia z okazji uroczystości rodzinnych lub pierwszej Komunii były wrota kościoła i pomnik Czarnieckiego, punkty umiejscowione na głównej osi placu pod dwoma jego najważniejszymi obiektami. Amatorskie zdjęcia pokazują plac jako scenografię dla niezliczonych rodzinnych scenek i jako tło bogatego życia towarzyskiego.

 

Dziedzicami schedy po Branickich, użytkownikami wszystkich wzniesionych w XVIII w. budowli stali się mieszkańcy Tykocina. Wydaje się, że dla nich najcenniejsze obiekty tego niezwykle przemyślanego założenia to przede wszystkim kościół św. Trójcy i pomnik Czarnieckiego.  Symbolem trwania, znakiem tożsamości jest dla nich niezmienny  kolor kościoła i niezliczone elementy jego wyposażenia, od dawnych czasów te same ustalone ceremoniały procesyjne, te same dźwięki i kolory, od urodzin do śmierci, jak czarne kolory żałobnych chorągwi. Te jakże cenne elementy umocowane są rodzinnymi przekazami i legendami o ich powstaniu. Czasem są prześmiewcze – bo bliskie. Dla społeczności Żydowskiej posąg w centrum rynku miał takie samo znaczenie jak dla chrześcijan, przede wszystkim był bliskim znajomym, „Sore Zejde mit der Buławe”.

 

Na wystawie została wyszczególniona pierzeja północna placu. Znajdujące się tu domy wzniesione w XIX w. na fundamentach poprzedników istniały w niezmienionym stanie jeszcze w lata 80-tych XX w. Zamieszkiwały je pokolenia tych samych rodzin – tykocińskich mieszczan, chrześcijan i Żydów.

 

Wyrażam gorące podziękowanie za współpracę w realizacji projektu: Iwonie Górskiej i Grzegorzowi Ryżewskiemu z Narodowego Instytutu Dziedzictwa w Białymstoku, Urzędowi Miasta i Gminy Tykocin, vice burmistrz Tykocina p.Teresie Andruszkiewicz, WUOZ w Białymstoku, Urszuli Stankiewicz z Muzeum Podlaskiego w Białymstoku, Januszowi Kozłowskiemu, Zygmuntowi Kościelskiemu, Kubie Markiewiczowi oraz  mieszkańcom  Tykocina, za udzielenie informacji i udostępnienie zdjęć rodzinnych: pp. Andruszkiewiczom, Małgorzacie Sadowskiej, Ignacemu i Elżbiecie Baczewskim, Stefanowi Piaseckiemu, Irenie i Józefowi Zalewskim, Tadeuszowi Jackowskiemu, Franciszce Kruszewskiej,  Irenie Dąbrowskiej, Jakubowi i Ewie Pogorzelskim, Barbarze Mocarskiej, Alinie Lewonowskiej, Marzenie Grochowskiej oraz  pracownikom Muzeum w Tykocinie.Prezentowana ekspozycja powstała dzięki pomocy  Centrum Badań nad Historią i Kulturą Małych Miast.

 

                                                                                                Maria Markiewicz

 

 

zobacz panoramę

Nowy Rynek w Tykocinie 1741-1771. Projekt i realizacja

 

 

W latach 1742-1771 nastąpiła wielka przebudowa tykocińskiego  rynku stanowiącego przedpole zespołu strategicznych obiektów, jakie tworzyły zamek , klasztor bernardynów i most na Narwi. Z polecenia  hetmana Jana Klemensa Branickiego  tak bezwzględnie i dokładnie zmieniono charakter starej przestrzeni, że trudno dziś bez gruntownych badań archeologicznych odtworzyć  jej treść. Projekt urbanistyczny, rewolucyjny wobec stanu zastanego odciął historię dawnego układu.  Zrealizowany przez zespół architektów i budowniczych hetmana -  Jana Sękowskiego, Jana Henryka Klemma i Zygmunta Dybla (?) zakładał  uporządkowanie przestrzeni rynku u przeprawy narwiańskiej w myśl założeń, którymi kierowali się ówcześni twórcy centrów miejskich w Zachodniej Europie. Wśród prawdziwej eksplozji budowlanej, która dotknęła miasta europejskie, na czoło wysunęła się w tym czasie stolica francuskiej Lotaryngii, Nancy, przeobrażona  w prawdziwy salon po otwartym niebem z polecenia panującego w niej od 1730 roku króla polskiego, Stanisława Leszczyńskiego.  Wszystkie tego rodzaju przedsięwzięcia  urbanistyczne wywodzą się z pałacowo-ogrodowych barokowych założeń rezydencjonalnych. Cechuje je ład przestrzenny oparty na  centralnej osi  symetrii, gwarantujący piękne prospekty z każdego jej punktu, odsłaniane kolejno niczym teatralne dekoracje.  Preferuje się ujednolicenie zabudowy pierzei równoległych względem głównej osi.  Architektura pięknych reprezentacyjnych budowli pełniących funkcje publiczne stanowi otwarcie i zamkniecie osi głównej oraz  dominanty placu (jak pałace w założeniach parkowych), zaś  wcześniejsze utylitarne funkcje rynku, jak funkcja handlowa, są  eliminowane. Co ciekawe, z centrum rynku jako dominanta znika renesansowy ratusz, który w formie okazałej, pałacowej, jak w Nancy, zajmuje jedną z krótszych pierzei.

 

Średniowieczny rynek lokacyjny Tykocina znajdował się prawdopodobnie na wschód od obecnego kościoła, pomiędzy obecnym pomnikiem Orła Białego a zabudowaniami plebanii.  Odkopane tu fundamenty sakralnej budowli należą do kościoła ufundowanego przez Gasztołdów. Rynek ten stracił na znaczeniu w czasie, gdy ostatni z Jagiellonów, Zygmunt August wznosił wśród bagien narwiańskich zamek. Powstał wówczas nowy rynek usytuowany – jak wskazują wykopaliska archeologiczne -  w kierunku zachodnim. Mieszkańcami domostw znajdujących się przy ówczesnym rynku byli ludzie zatrudnieni na zamku: namietnik (konserwator tkanin królewskich).

 

W 1633 roku starosta tykociński Krzysztof Wiesiołowski w północnej stronie rynku ( w miejscu Starego Dworu Gasztołdów ) rozpoczyna budować murowany Alumnat (łac. alumnare - wychowywać, żywić), jako przytułek wojskowy dla 12 zasłużonych w obronie ojczyzny żołnierzy nie posiadających środków do życia. Czworoboczna budowla z basztami w narożach posiada też charakter obronny, strategiczny, ma bronić dostępu na most i drogi do zamku. Podczas „potopu” szwedzkiego (1650-1655)  i oblężenia twierdzy przez wojska Pawła Sapiehy broni się w ufortyfikowanym Alumnacie załoga szwedzka  w ataku idącym od strony miasta.

 

Przestrzeń XVI i XVII-wiecznego rynku była prawdopodobnie zalewana przez wody Narwi i znacznie niżej położona na północnym skraju w stosunku do obecnego poziomu pierzei północnej. O zabudowie rynku na początku XVIII w. i jego  funkcjach mówi inwentarz hrabstawa tykocińskiego i miasta Tykocina  z  lat 1701-1703. Wymienia się   Alumant  z dwiema basztami zdewastowany przez rezydentów, drewniany kościół p. wezwaniem św. Trójcy za Alumnatem, przy kościele cmentarz grzebalny ( pochówki odbywały się także w kościele pod posadzką). Na rynku znajdował się  ratusz w złym stanie, obok ratusza stara miara w kłodzie, dwie kramnice z mieszkaniami, jatki rzeźnickie od strony rzeki i kramiki dla przekupek chlebowych z drugiej, puste. We wschodniej pierzei wznosiły się dwa domy i karczma, w pierzei południowej znajdowało się 15 domów, w zachodniej 3 domy, pierzeja północna posiadała  domów 14. Domy prawdopodobnie ustawione szczytowo tworząc zwartą gęstą zabudowę, jaka widnieje wzdłuż ulic w okresie późniejszym. Inwentarz nie informuje niestety o ich architekturze, materiale.

 

Na rynku pod ratuszem miały miejsce egzekucje i kary chłosty, wyroki kar wykonywano także przy kościele parafialnym, do którego przytwierdzona była tzw. kuna. Drastyczne sceny mające tu miejsce opisują ówczesne księgi miejskie.

 

Jan Klemens Branicki przekreślił układ i formę architektoniczną starego rynku zmieniając też jego funkcje. Jak stwierdza archeolog Urszula Stankiewicz, „Obecny Plac Czarnieckiego, zwany także rynkiem, powstał prawdopodobnie dopiero w czasach wielkiej budowy Jana Klemensa Branickiego”.

 

Jednak zanim Branicki zaczął budować nowy kościół we wschodniej pierzei i przebudowywać przestrzeń placu, wygląd starego rynku był już inny niż podaje inwentarz. Przez kilkanaście lat po spaleniu kościoła parafialnego w XVII w. i przed wybudowaniem nowego w 1710 r.  funkcję kościoła pełniła kaplica w Alumnacie. Kolejny kościół drewniany spłonął w 1741 lub  w 1747 r., ratusz i domy przy rynku prawdopodobnie zostały częściowo zniszczone w wyniku pożarów wówczas lub wcześniej, w 1734 roku podczas najazdu partii mazowieckiej Stanisława Leszczyńskiego.

 

Po przebudowie rynku w latach 1742-1771 nastąpiły zasadnicze zmiany dotychczasowych funkcji rynku podporządkowanego nowemu użytkowaniu jako salonowi miasta.Nowy teren przykościelny wyłączony został z pochówków otwierając swą  przestrzeń dla pełnych przepychu barwnych  uroczystości religijnych. Ograniczono chowanie zmarłych pod posadzką kościoła. Nastąpiło zniesienie funkcji handlowych placu.

 

Posiedzenia rady miejskiej przeniesiono do budynku wybudowanego na wschód za kościołem, do tzw. rezydencji ekonomicznej. Zniesieniu uległa funkcja wojskowa przebudowanego alumnatu, a protokoły z sesji rady miejskiej nie wspominają o kaźniach (być może dlatego, że nastały spokojniejsze czasy). Powstały nowe funkcje reprezentacyjnego placu – salonu miasta, nawiązującego do założeń rezydencjonalnych. Wzniesiono  obiekty użyteczności społecznej (alumnat i szpital dla ubogich) oraz austerie wjezdne  i oficyny dworskie jako obiekty hotelowo-gościnne, rozbudowane zostały funkcje religijne i edukacyjne (seminarium duchowne i szkoła parafialna), kontynuowane po śmierci hetmana: Ignacy Kapica Milewski w 1799 r. stworzył na potrzeby seminarium duchownego  wielotysięczny wspaniały księgozbiór. W centrum rynku powstał pomnik bohatera narodowego Stefana Czarnieckiego,  co miało ponieść  prestiż rodu Branickich i wskazać na zasługi rodu dla ojczyzny, w czasie , gdy Jan Klemens kandydował do tronu polskiego. Nowe obiekty architektoniczne o wielkiej randze artystycznej miały kreować wizerunek właściciela Tykocina, Jana Klemensa Branickiego i podkreślać jego cnoty, patriotyzm, religijność, dobroczynność, dbałość o edukację mieszkańców włości (otwarcie seminarium duchownego, szkoły i działalność sprowadzonych tu misjonarzy).

 

Bez odpowiedzi pozostaje pytanie, czy mieszkańcy docenili przebudowę rynku, czy uznali się za adresatów tego przedsięwzięcia i czy byli wdzięczni Branickiemu za wspaniałe uświetnienie miasta?