31 Sierpnia 2007

Lata '40 -'60


IMG_0005__Medium_.jpg

fot. Włodzimierz Puchalski

 

Zdjęcia autorstwa Włodzimierza Puchalskiego. Państwo Matusiewiczowie użyczyli je Muzeum w Tykocinie na początku lat 80-tych ( a może w końcu 70-tych), po śmierci Artysty, na wystawę Jemu poświęconą w babińcach Wielkiej Synagogi. Zdjęcia te, to moim zdaniem, kwintesencja Tykocina, jego charakteru i poetyki. W tajemniczej, smutnej listopadowej aurze wyłania się tykocińska ulica Złota. Brukowana jezdnia i chodniki, oddzielone rynsztokiem, nad ulicą domy drewniane i murowane. Zatrzaśnięte okiennice starych żydowskich domów, dostawiane drewniane schodki, prowadzące do zamkniętych drzwi sklepików, budki na Starym Rynku, mostek i w perspektywie na zakręcie kamienice i synagoga (już niczyja, umarła). Obok niej zauważyłam szczyt nie istniejącej już kamieniczki, stojącej przy ulicy Koziej, na rogu naprzeciwko kramnic. Jeszcze nie było w Tykocinie elektryczności.

 

IMG_0004__Medium_.jpg

 

 

Na ulicy drabiniaste wozy. Kim była ta kobieta? Czy przyjechała na targ z Popowlan, a może z Siekierk? Taki Tykocin śni mi się po nocach. Kiedyś uprosiłam burmistrza śp. Dominika Włoskowskiego, aby odtworzył brukowany chodnik przy ulicy Piłsudskiego przy posesji Synagogi. Taki niewielki fragmencik, żeby ludzie zobaczyli jak było dawniej. Niestety. Krótko cieszył oczy. Społeczna wola była nieubłagana. Petycja i usilne prośby społeczne nie pozostawiły włodarzom miasta wyboru. Chodnik brukowany musiał ustąpić pięknemu i gładkiemu polbrukowi. Teraz jest wygodnie i bardzo elegancko. A ja mam pytanie, czy ktoś z Państwa może ma jakieś zdjęcie tego nieszczęsnego brukowanego chodniczka? I jeszcze jedno. Te fotografie stały się natchnieniem dla artysty malarza Marka Matłowskiego, który na plenerze malarskim w Muzeum w Tykocinie w 1985 r. stworzył cykl obrazów o starym Tykocinie. Muzeum nabyło wszystkie. Kto ciekawy, niech pójdzie do Muzeum i się o nie zapyta.

 

Ewa Wroczyńska

 



Pokrewieństwa

 

Tykocin w zgniło-szarych politycznie latach pięćdziesiątych był najbardziej kolorowym i najweselszym miejscem na świecie. Szczególnie kolorowo i radośnie było pomiędzy kościołem a drugim domem od strony rzeki. Najważniejsze po tej stronie rynku były trzy domy. W ciemnej sieni pierwszego od mostu domu państwa Roszkowskich, po zamknięciu drzwi pokazywał się na ścianie ruchomy obraz przedstawiający odwrócony kościół...

czytaj więcej