18 Czerwca 2007

Artykuły

ogródki starotykocińskie

ogródki starotykocińskie

Pod zmurszałą ścianą domu na Jordyce, na Browarnej, na granicy polbruku przy Placu Czarnieckiego, lśnią i pachną kwiaty dawnych lat: obsiewki miodowe, maruny, boże drzewko, mięta. Lśnią naręcza złotej kuli, dla której konkurencją w krajobrazie Tykocina był kościelny tynk, równie słonecznej barwy.
za fasadą

za fasadą

    Architektura jest obszarem silnej presji politycznej i ekonomicznej. I w zasadzie nie ma w tym nic dziwnego.
pochwała peryferii

pochwała peryferii

Tykocin przeżył wiele. Tyle samo co wszystkie miasta, wsie i miasteczka w tej części Europy. Pozostała tylko melancholia za czasami możnych i światłych mecenasów.
kryminał

kryminał

Na zdjęciu jest ostatni z kryminalistów, który mieszkał na stałe w Tykocinie. Nic dziwnego, że moja córka Justyna go nie poznała, bo na wszystkich innych zdjęciach był zawsze elegancki, chciałoby się rzec - dystyngowany.
dzwonek

dzwonek

Padał deszcz. Było zimno. Wiał wiatr.

Gdy wieczorem siedzieliśmy w domu, nieoczekiwanie –odezwał się dzwonek do drzwi wejściowych. Nie byle jaki był to dzwonek. Nie byle jaki był to dom.

pokrewieństwa

pokrewieństwa

Tykocin w zgniło-szarych politycznie latach pięćdziesiątych był najbardziej kolorowym i najweselszym miejscem na świecie. Szczególnie kolorowo i radośnie było pomiędzy kościołem a drugim domem od strony rzeki.