5 Stycznia 2009

Przykład Zamościa

Jaka jest przyszłość Tykocina? Jak żyje się w historycznych miastach? Zapraszamy do dzielenia się spostrzeżeniami i refleksjami na na temat rozwoju przestrzennego, gospodarczego a także kulturalnego miast historycznych. Co z tego mają mieszkańcy? Co może zyskać Tykocin?   Na początek przykład Zamościa, a już niebawem niemieckie Worpswede.
 
 

Zamość wie, że żyje...

 

Ślizgawka w centrum starówki

 

 

Nieoczekiwanie, pewnego mroźnego słonecznego dnia  znalazłam się w Zamościu.  Myśląc  o Tykocinie z jego nierozwiązanymi  problemami przyglądałam się, jak inni je rozwiązują...

Już na pierwszy rzut oka podczas dwu godzinnego spaceru widać, że miasto myśli globalnie i całościowo  zarówno o materialnej formie urbanistycznej jak i o ludziach tu żyjących na codzień. Myśli o zabytkach, o mieszkańcach i myśli o turystach. 

W polu widzenia władz Zamościa jest  zachowanie jego historycznego kształtu materialnego, z pietyzmem odrestaurowanego, w którym żyje się na poziomie XXI wieku.  Historia i dzień dzisiejszy znakomicie tu koegzystują. Nie jest tak, że aby ocieplić zabytkowy dom trzeba coś zeszpecić, zepsuć, prymitywnie zmodernizować.

Zamość znajduje się na liście Dziedzictwa Kultury UNESCO. Z wielkim pietyzmem i staraniem odremontowano rynek oraz otaczające go domy i podwórka. Chwilami to szokuje – niemile są widziane tu gołębie, które mogłyby zniszczyć piękne tynki polichromie. 

 

Z zadbanego miasta korzystają  przede wszystkim jego mieszkańcy. Korzystają też turyści. W podcieniach rynku są małe sklepiki, małe większe bary i kawiarenki.

W Tykocinie zimą, w niedzielę po południu turyści biegają między poczta a synagogą  pytając, gdzie tu można dostać hod doga albo cokolwiek, gdzie można napić się herbaty. I ścierają się tu ciągle sprzeczne interesy pomiędzy odziedziczoną z przeszłości infrastrukturą a współczesnymi potrzebami mieszkańców. Dzień dzisiejszy to betonowe płoty, saiding, asfalt i różne nieprofesjonalne pomysły szpecące najpiękniejsze  zakątki miasta. I sprzeczne – pozornie - interesy pomiędzy „zielonymi” a obrońcami historii i zabytków. Komuś może jest to na rękę, żeby skłócić wszystkich ze wszystkimi. Ktoś, komu bardzo zależy, aby Tykocin nie stał się Zamościem.  Chociaż „bycie Zamościem” Tykocinowi ze wszelkich możliwych względów szczególnie przysługuje, spełnia wszelkie ku temu warunki, aby zostać wpisany na listę światowego Dziedzictwa Kultury i Natury. Aby „pod Czarnieckim” zimą była wielka ślizgawka dla tykocińskich dzieci.

 

Dla przyjeżdżających do Tykocina  - szokiem jest marazm i smutek naszego miasta. Nie słychać nigdzie gwaru dzieci, młodzieży, która znudzona siedzi w po domach przed telewizorami i komputerami. Tykocin był niegdyś – i mógłby być nadal królestwem sportów zimowych. W Zamościu widać, że miasto szczególnie  dba o swoich najmłodszych obywateli. Na środku zabytkowego rynku, pod ratuszem cały dzień ogromne lodowisko rozbrzmiewa gwarem i muzyką.

 

Maria Markiewicz